Nie wpuścili mnie do samolotu!

Po nieprzespanej nocy pełnej złych przeczuć pojechaliśmy na warszawskie lotnisko Okęcie. Pamiętam, że było mi strasznie zimno. Po pierwsze z niewyspania a po drugie w Polsce było wtedy -12 stopni, a ja ubrana byłam w spodnie z odsłoniętymi kostkami, adidasy, koszule i sweter. No bo w końcu wybieram się w ciepłe kraje!

Kiedy dotarliśmy do stanowiska nadawania dużych bagaży zaczęły się problemy. Jak pisałam w poprzednim poście, miałam tylko paszport tymczasowy, jednak wszystkie możliwe źródła informowały, że nie będzie z tym kłopotu. Po okazaniu dokumentu pracownikowi, usłyszałam sądne słowa: "Nie mogę wpuścić pani do samolotu." Co?!

Pan uprzejmie odpowiedział na moje gorączkowe pytania i tłumaczenia, że owszem, z paszportem tymczasowym mogę bez problemu podróżować ale tylko pod warunkiem, że mam wcześniej wbitą wizę (zazwyczaj można zapłacić za wizę wbijaną na lotnisku po wylądowaniu w danym kraju). Bez wizy w paszporcie nie wlecę nawet na Ukrainę, która miała być naszym pierwszym przystankiem w drodze do Jordanii i Omanu. Zbaraniałam.

Chwila, chwila. To ja przez dwa tygodnie wydzwaniałam do polskiej ambasady w Reykjaviku, do omańskiej ambasady w Berlinie (najbliższa nam placówka znajduje się właśnie tam), przeczytałam milion internetowych forów, stron i nikt, ani razu nie raczył powiedzieć mi tego małego szczególiku?! To chyba jakiś żart. Bilety kupione, noclegi zarezerwowane, zaliczka na wynajęty samochód wpłacona, wydane na wszystko bardzo duże pieniądze a ja słyszę, że nie polecę?!

Przeszłam lekkie załamanie nerwowe, płacz i wściekłość i przyznaję ze wstydem, że trochę się oberwało panu za biurkiem, choć był on tylko posłańcem złych wiadomości a nie ich przyczyną. Naprawdę próbował pomóc, starał się znaleźć dla nas inną trasę, inną destynację, ale wszystko na nic. Na szybko próbowałam odkręcić loty i rezerwacje aby dostać zwrot pieniędzy. Udało się odzyskać sporą część, ale nie wszystko. Straciliśmy kilka tysięcy złotych. Po przeryczeniu dobrej godziny w końcu się uspokoiłam i zaczęłam trzeźwo myśleć.

Co teraz? Urlop trwa, jesteśmy w Polsce, na lotnisku. Nie traćmy okazji i lećmy gdzie indziej. No tak, ale dokąd?  Musi być ciepło i muszę mieć możliwość wlecieć tam tylko z dowodem osobistym. Odpaliłam na telefonie skyscanner (aplikację do wyszukiwania lotów) i znalazłam dla nas inną, może nie tak egzotyczną, ale ciekawą destynację. Następnego dnia lecimy do... :)


Komentarze