Islandia jest piękna, ale w zależności od siły charakteru, prędzej czy później ma się jej dość. Zwłaszcza kiedy właśnie w najlepsze trwa zima, tak sroga, że podobnej nie pamiętają najstarsi mieszkańcy wyspy. Tony śniegu, mróz, sztormy i noc polarna. Jedyne co umila czas, to zorze.
Kto tylko może, ratuje się ucieczką w cieplejsze i nieco przyjaźniejsze rejony świata. Dlatego padł u nas pomysł - Oman! Ok, super, urlop już zaklepany, ale orientuję się, że mój paszport stracił ważność, jakieś 10 lat temu. Typowe, głupie niedopatrzenie. W polskiej ambasadzie w Reykjaviku szybko składam wniosek o paszport biometryczny i paszport tymczasowy na czas oczekiwania na paszport biometryczny, ponieważ urlop wypada wcześniej niż wyznaczony jego czas odbioru. A na czasie zależy mi bardzo, bo data wyjazdu zbliża się nieubłaganie. Do ambasady z różnymi pytaniami wydzwaniam tak często, że jak tylko słyszą moje 'dzień dobry!', to już wiedzą kim jestem i po co dzwonię. Ale w ten sposób dowiaduję się między innymi tego, że z polskim paszportem tymczasowym nie wjadę do Kataru, Kuwejtu, Bahrajnu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Szkoda, bo wyczytaliśmy, że z Dubaju do Maskatu (stolicy Omanu) trzy razy dziennie jeździ autobus w cenie 55 złotych. Po kilku dniach nerwowego oczekiwania odbieram paszport tymczasowy i kupujemy bilety. Reykjavik - Warszawa - Kijów - Amman (Jordania) - Maskat (Oman). Wyruszamy w długą drogę.
Kiedy lądujemy w Warszawie, na dworze jest -14. Od początku mam jakieś złe przeczucia, w nocy w ogóle nie śpię, z nerwów boli mnie brzuch. Kobieca intuicja nigdy nie kłamie. Rano jest jeszcze zimniej, ale my dzielnie wciągamy lekkie ciuszki i ruszamy na Okęcie. Docieramy do stanowiska nadawania bagażu, bo mamy ze sobą ogromne turystyczne plecaki i (fanfary) właśnie wtedy okazuje się, że jednak nigdzie nie polecę...**
*Woody Allen
**Opisywane wydarzenia miały miejsce w marcu tego roku
Kto tylko może, ratuje się ucieczką w cieplejsze i nieco przyjaźniejsze rejony świata. Dlatego padł u nas pomysł - Oman! Ok, super, urlop już zaklepany, ale orientuję się, że mój paszport stracił ważność, jakieś 10 lat temu. Typowe, głupie niedopatrzenie. W polskiej ambasadzie w Reykjaviku szybko składam wniosek o paszport biometryczny i paszport tymczasowy na czas oczekiwania na paszport biometryczny, ponieważ urlop wypada wcześniej niż wyznaczony jego czas odbioru. A na czasie zależy mi bardzo, bo data wyjazdu zbliża się nieubłaganie. Do ambasady z różnymi pytaniami wydzwaniam tak często, że jak tylko słyszą moje 'dzień dobry!', to już wiedzą kim jestem i po co dzwonię. Ale w ten sposób dowiaduję się między innymi tego, że z polskim paszportem tymczasowym nie wjadę do Kataru, Kuwejtu, Bahrajnu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Szkoda, bo wyczytaliśmy, że z Dubaju do Maskatu (stolicy Omanu) trzy razy dziennie jeździ autobus w cenie 55 złotych. Po kilku dniach nerwowego oczekiwania odbieram paszport tymczasowy i kupujemy bilety. Reykjavik - Warszawa - Kijów - Amman (Jordania) - Maskat (Oman). Wyruszamy w długą drogę.
Kiedy lądujemy w Warszawie, na dworze jest -14. Od początku mam jakieś złe przeczucia, w nocy w ogóle nie śpię, z nerwów boli mnie brzuch. Kobieca intuicja nigdy nie kłamie. Rano jest jeszcze zimniej, ale my dzielnie wciągamy lekkie ciuszki i ruszamy na Okęcie. Docieramy do stanowiska nadawania bagażu, bo mamy ze sobą ogromne turystyczne plecaki i (fanfary) właśnie wtedy okazuje się, że jednak nigdzie nie polecę...**
*Woody Allen
**Opisywane wydarzenia miały miejsce w marcu tego roku
Śnieżyca

Komentarze
Prześlij komentarz